sobota, 17 sierpnia 2013

Listy Ignacego i Polikarpa. Ireneusz z Lyonu - Wykład nauki Apostolskiej

LIST ŚW. IGNACEGO ANTIOCHEŃSKIEGO, BISKUPA I MĘCZENNIKA DO POLIKARPA


Ignacy, zwany również Teoforem, Polikarpowi, który strzeże Kościoła w Smyrnie, a raczej, który sam jest strzeżony przez Boga Ojca i Pana naszego Jezusa Chrystusa, wiele pozdrowień. Wyrażając uznanie dla twej pobożności, ugruntowanej jakby na niewzruszonej skale, wielbię Boga, iż stałem się godny ujrzenia twego świętego oblicza. 


  Obym się mógł nim radować zawsze w Bogu. Zaklinam cię przez łaskę, którą jesteś odziany, abyś przyśpieszył swój bieg i przez zachęty wszystkim pomagał do zbawienia. Okaż wielkość swojej posługi przez wieloraką troskę o sprawy duszy i ciała. Staraj się o jedność, ponad którą nie ma nic doskonalszego. Umiej znosić wszystkich, jak i Pan znosi ciebie. Podtrzymuj wszystkich z miłością, jak to zresztą i czynisz. Nie ustawaj w modlitwie, proś o coraz większą mądrość. Bądź czujny zachowując zawsze trzeźwy umysł. Przemawiaj do każdego z osobna na podobieństwo samego Boga. “Noś słabości wszystkich” jako prawdziwy atleta. Gdzie więcej trudu, tam i większa korzyść. Jeśli miłujesz tylko dobrych uczniów, nie nabywasz zasługi. Zdobywaj raczej upadłych przez swoją łagodność. Nie każdą ranę leczy się tym samym lekarstwem. Gwałtowne wybuchy poskramiaj słodyczą. “We wszystkim bądź roztropny jak wąż i prosty jak gołębica”. 

  Dlatego właśnie jesteś istotą cielesną i duchową, abyś z łagodnością odnosił się do tego, co widzisz. Jeśli zaś idzie o to, co niewidzialne, błagaj o należyte poznanie, abyś w niczym nie odczuwał braku, lecz obfitował we wszelki dar. Podobnie jak sternik pragnie wiatru, a żeglarz miotany burzą – portu, tak chwila obecna wymaga od ciebie, abyś razem z twoimi doszedł do Boga. Bądź rozumny jak Boży szermierz; nagrodą jest nieśmiertelność i życie wieczne, o czym wiesz dobrze. Za ciebie ja ofiaruję moje życie i więzy, dla których okazałeś tyle szacunku. Niech cię nie trwożą ci, którzy wydają się godnymi wiary, a nauczają błędu. Bądź nieugięty jak uderzane młotem kowadło. Dzielność zapaśnika polega na tym, iż umie odbierać razy i zwyciężać. O ileż bardziej powinniśmy wszystko przyjmować ze względu na Boga, aby i On nas przyjął. Stawaj się bardziej gorliwym niż jesteś; rozpoznaj chwilę obecną. Oczekuj Tego, który jest poza czasem, który jest wieczny i niewidzialny, a który dla nas stał się widzialnym, który jest nieuchwytny, niecierpiętliwy, dla nas jednak podlegający cierpieniu, dla nas znoszący wszelkie rodzaje cierpień. Wdowy niechaj nie będą zaniedbywane. Po Bogu, ty bądź ich opiekunem. Niechaj nic się nie dzieje bez twej zgody ani też i ty nie czyń niczego bez Boga, jak zresztą i nie czynisz. Bądź wytrwały. Niech wasze zgromadzenia odbywają się częściej. Zapraszaj wszystkich imiennie. Nie lekceważ niewolników, niewiast czy mężczyzn, ale też i oni niech nie stają się hardzi, ale niech coraz lepiej służą na chwałę Boga, aby mogli otrzymać od Niego lepszą wolność. Niech nie szukają wyzwolenia na koszt wspólnoty, aby nie stali się niewolnikami swych pragnień.


***

List Polykarposa do świętych w Filippi

Adres i pozdrowienie

Polykarpos oraz ci starsi, którzy są z nim
do społeczności [1] Boga przebywającej w Filippi:
Miłosierdzie i pokój od Boga Wszechmocnego i Jezusa Pomazańca, naszego Zbawcy
niech się wam mnożą.


sobota, 18 maja 2013


Błąd Faryzeuszy

WOLNOŚĆ CZY WIĘZY?




Mat. 23, 1-4
"Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą."

Łuk. 11, 13 
"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą."

Łuk. 11, 46
"On odparł: I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie."

    Te trzy fragmenty Pisma wskazują jednoznacznie, że największą przeszkodę, stojącą na drodze do właściwego poznania Boga, budują ludzie religijni.

Dlaczego posłany przez Boga Mesjasz z taką pasją wystąpił przeciwko postawie faryzeuszy i uczonych w piśmie? W Synu, Chrystusie objawia się Bóg. Z tego powodu również tę wypowiedź Jezusa musimy potraktować bardzo poważnie. Gdy Jezus rozpoczął swoją pieszą podróż po miastach Izraela, faryzeusze dzierżyli prawo do nauczania ludzi. Stronnictwo religijne, które miało za sobą wielowiekową tradycję, posiadało w swoich szeregach całą śmietankę uczonych interpretatorów Pisma Świętego. To przecież oni pierwsi z dawna sprzeciwiali się rosnącej hellenizacji wśród Żydów, dbali o rytualną czystość, obeznani byli w prawach Zakonu Bożego jak nikt inny. Gdy wpływ pogańskich zwyczajów greckich owładnął książętami i arystokracją żydowską, oni odłączyli się, aby zachować czystość. Potem, dzięki układom politycznym, stali się jednym z najbardziej wpływowych stronnictw w Izraelu wchodzącym w skład Sanhedrynu - Wysokiej Rady decydującej w sprawach odnoszących się do religii i prawa w Izraelu. Z tego też powodu Pan Jezus mówi, aby czynić to co oni polecą, gdyż są przełożonymi ludu. Biblia uczy, aby poddawać się władzy, nawet jeśli jest to dla nas przykrą powinnością. 
Cóż takiego rozgniewało Pana Jezusa w postępowaniu tych gorliwych obrońców Zakonu Mojżesza? 

     Zarzut jest następujący: obciążacie ludzi ciężarami niemożliwymi do uniesienia (tak brzmi oryginalnie ten tekst) sami zaś palcem nie chcecie ich poruszyć.

     Można zaobserwować aktualnie, w totalnym chaosie, prądy intelektualne, lub duchowe, które próbują odłączyć się od rozchorowanej kultury cywilizowanego świata. Prądy te przybierają najróżniejsze formy: religijne, kulturalne, niezależne, uświęcone, wolnościowe, prawowite itp. Przypomina to czasy, gdy na skutek podbojów Aleksandra Wielkiego świat zaczął przesiąkać kulturą grecką. Również wtedy pojawiły się prądy przeciwne ogólnej tendencji. Z nich wywodzą się m. in. faryzeusze. Dążenia przedstawicieli tych ruchów religijnych były nieraz szczytne, innym razem kierowani byli koniecznością. Poprzez te zrywy wolnościowe człowiek pragnął zawsze uwolnić się od systemu wytworzonego przez cywilizację. Jednak z drugiej strony, w głębi serca, zawsze chciał w nim pozostać. Tak też stało się w wypadku faryzeuszy. Oni sami wypracowali w efekcie własny system, system zapętlenia się przepisów, nakazów, zakazów, rytuałów, obowiązków, zobowiązań. Szczególnie ciężkie jarzmo nakłada człowiek, oddany swym przekonaniom religijnym, gdy za cel obiera sobie sprostanie najwyższym wymaganiom, wyśrubowanym, zniekształconym zasadom moralnym, mającym usprawiedliwić człowieka przed samym sobą. Życie staje się nie do zniesienia, zaś służba dla Boga uciążliwym przymusem. Człowiek taki będzie dążył do tego, aby narzucić innym nakazy, którym sam nie jest w stanie podołać. My, ludzie nie potrafimy wytrwać w szczęściu, które daje Bóg udzielając nam wolności. Pragniemy jednocześnie żyć z sercem wolnym od ciężarów, wypełnionym pokojem i radością, a zaraz potem przyjmujemy ochotnie ciężary nie do uniesienia z rąk tych, którzy piętrzą przed nami góry wymagań. Pan Jezus walczył dla swoich uczniów o ich wolność. Wolność w sercu i umyśle. Jak pisze Paweł w liście do Galacjan: do wolności powołani jesteście, bracia - takie też posłannictwo przebija ze wszystkich słów Jezusa. Zasiewał w ich serca słowa wiary, nadziei, ufności, pokoju, przebaczenia. Takie słowa zachęty kierowane były do uczniów także po odejściu Pana Jezusa. Gdy poganie przyjęli Ewangelię wolności od Pawła, pojawili się ludzie, którzy wzburzyli ich serca. Twierdzili, że do zbawienia to nie wystarczy (Dz. Ap. 15, 1.5). Podczas, gdy innym Ewangelia Jezusa Chrystusa sprawiała radość (Dz. Ap. 15, 3), ludzie pełni surowych zasad uważali za konieczne nałożyć na nowych uczniów niezbędne, ich zdaniem, nakazy (Dz. Ap. 15, 5). To stało się powodem zatargów i sporów. Apostołowie w Jerozolimie długo rozpatrywali możliwości rozwiązania tego problemu. Gdy dyskusja nie przynosiła efektów, wstał Piotr i wypowiedział takie słowa:  

    "Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca. Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni. Umilkli wszyscy, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła o tym, jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan."
Dz. Ap. 15, 7-12

    Gdy w zgromadzeniu uspokoiły się wzburzone emocje, apostołowie postanowili napisać do nawróconych pogan list pełen zachęty, w którym ograniczyli się do trzech niezbędnych nakazów. Ton tego listu jest uprzejmy, zachęcający, dodający otuchy. Piszą, że o tych kilku niezbędnych poleceniach postanowił Duch Święty i oni! Cóż postanowili? 
"Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne." 
(Dz. Ap. 15, 28)
W pierwszych słowach listu pragną zdementować nauczanie, które pewni ludzie rozgłaszali, jakoby przy akceptacji apostołów:
"Ponieważ dowiedzieliśmy się, że niektórzy bez naszego upoważnienia wyszli od nas i zaniepokoili was naukami, siejąc zamęt w waszych duszach"
(Dz. Ap. 15, 24)
Czym zatem niepokoili nowych uczniów?
"Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów oświadczyli: Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego."
(Dz. Ap. 15, 5)
Czyż ich żądania nie były słuszne? Czyż nie należy przestrzegać Prawa Bożego? Przecież w Prawie Mojżeszowym jest napisane:
"Jeśli nie usłuchasz głosu Pana, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię"
(V Mojż. 28, 15)

    A jednak, na skutek żądań nawróconych faryzeuszy, powstało ogromne wzburzenie wśród dopiero co nawróconych pogan. Apostołowie w Jerozolimie wzięli całkowitą odpowiedzialność za decyzję, która miała na zawsze zmienić życie następnych pokoleń. Co więcej ich decyzja została zatwierdzona przez Ducha Świętego. Otworzyli owczarni na oścież drzwi wolności! Poganie oczekiwali z niecierpliwością jakie będą postanowienia apostołów. Być może spodziewali się obcych i niezrozumiałych przepisów, trudnych praw. Tymczasem list od apostołów sprawił wśród nich wybuch radości. 
"Gdy go przeczytano, ucieszyli się z jego pocieszającej treści."
(Dz. Ap. 15, 31)
Jakie niezbędne rzeczy uznał Duch Święty i apostołowie nakazać braciom?
"Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!" (Dz. Ap. 15, 29)

   Cóż to za nakazy? A więc nic więcej apostołowie od nich nie żądali? Jak to? Przecież powinni ich ostrzec co im grozi, jeśli nie będą żyć według surowych zasad moralnych! Tymczasem czytamy list pełen uprzejmości, zachęty, w którym apostołowie zwalniają nowych uczniów od ciężarów! Doręczyciele listu, Juda i Sylas nie próbowali "uzupełniać" listu o swoje komentarze lecz "Juda i Sylas, którzy byli również prorokami, w częstych przemówieniach zachęcali i umacniali braci." (Dz. Ap. 15, 32) Biblia Brytyjska tłumaczy użyte tu greckie słowa parakaleo i episterizo jako: napominali i umacniali. W wypadku episterizo (umacniali) jest to uzasadnione. Jednak słowo parakaleo kryje za sobą o wiele głębsze i szersze znaczenie niż kierunkujące nasze myślenie polskie słowo "napominali". Oto możliwe tłumaczenia słowa parakaleo: wezwać do swojego boku, przywołać, wywołać, upominać, błagać, instruować, zachęcać, prosić, umacniać przez pociechę, pocieszać, wzmacniać, pouczać, starać się uspokoić przez pocieszenie.
Czytając Dzieje Apostolskie możemy zauważyć, że przyjęciu Ewangelii, nawróceniu towarzyszy radość, spontaniczność. Było to wyrazem uzyskanej wolności, pokoju odczuwanego w sercu przez ludzi, którzy do tej pory żyli w więzach grzechu.

   Gdy Filip pojawił się w Samarii, głosił Chrystusa . Co to znaczy? Opowiadał, co wydarzyło się w Jerozolimie i miastach Izraela, jak Jezus uwalniał ludzi od więzów diabelskich, o tym, że był posłanym przez Boga Zbawicielem wszystkich ludzi i dzięki Jego przelanej krwi wszyscy ludzie mogą mieć przebaczone wszystkie grzechy. Efektem głoszenia tej Ewangelii były poruszone serca, zdolne do upamiętania i wiary w Jezusa Chrystusa. To głosił Filip i to głosili wszyscy apostołowie. Upamiętanie (metanoia) oznaczające "zmianę myślenia", lub "myślenie na nowo" jest niczym innym, jak zrzuceniem kajdan (więzów, ciężarów) starego myślenia. To uzdalniało ich do posłuszeństwa Bogu. 
Gdy Samarytanie słuchali Filipa, czynili to z uwagą i skupieniem. Na skutek głoszonej Ewangelii z opętanych wychodziły złe duchy, sparaliżowani i chromi byli uzdrawiani. 
"Wielka radość zapanowała w tym mieście." (Dz. Ap. 8, 8)
Nie było w tym nic sztucznego i napuszonego, nic religijnego, ustalonego. Radość ludzi była autentyczna, niewymuszona, doznawali prawdziwego uwolnienia.
Potem widzimy Filipa jak rozmawia z dostojnikiem, Etiopem zarządzającym skarbcem królowej Kandaki. Tan czytał Księgę Izajasza i potrzebował objaśnień. Cóż zrobił Filip? Przyłączył się do niego, aby opowiedzieć o Mesjaszu Jezusie Chrystusie. I znów na skutek usłyszenia tej wieści o zbawieniu Etiop uświadomił sobie potrzebę oczyszczenia z grzechów. Jakiż warunek postawił przed nim Filip? Gdy Etiopczyk spytał "co stoi na przeszkodzie abym został ochrzczony?" "Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca." (Dz. Ap. 8, 37) Jakie nakazy, czy przepisy polecił mu spełniać Filip, gdy się rozstawali? Żadnych! Czytamy tylko, że: "... kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już nigdy go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą." (Dz. Ap. 8, 39). 

    Wszędzie, gdzie czytam o o pracy Pawła i jego pomocników widzę ludzi troszczących się o to, aby w gminach były widoczne piękne i okazałe owoce: pokoju, miłości, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, wstrzemięźliwości. Czytam o dobrych pasterzach, którzy nie są ciężarem dla swoich owiec. 

Na czym polegał błąd faryzeuszy? 

(Gal. 3, 1-5)
"O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełnienia Prawa za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to rzeczywiście na próżno. Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród was, /czyni to/ dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków, czy też dlatego, że dajecie posłuch wierze?" 

    Galacjanie przyjęli Ewangelię tak, jak to zrobili Samarytanie, Etiopczyk i poganie w Antiochii. Rozpoczęli w Duchu, czyli uwierzyli w Jezusa Chrystusa, doznali przebaczenia grzechów i radości uwolnienia. To była droga, którą chwalił Paweł. To był początek zdrowego wzrostu. Od początku listu Paweł ostrzega Galacjan przed fałszywą ewangelią, przed naukami i nakazami ludzkimi. Potwierdza, że Ewangelia, którą im głosił nie jest pochodzenia ludzkiego, lecz otrzymał to poselstwo od samego Boga. Co się stało w Galacji? Pojawili się tam ludzie nauczający, że do zbawienia potrzebne jest przestrzeganie Prawa Bożego (przekazanego Mojżeszowi). Nałożyli na uwolnione dusze uczniów Chrystusa ciężary i więzy. Galacjanie chętnie to przyjęli, a nawet nadęli się poznaniem, co doprowadziło do tego, że zaczęli się nawzajem pouczać, kąsać i pożerać, jak to określił Paweł:  A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli. Apostoł ubolewa: "Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość. Biegliście tak wspaniale! Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie?" (Gal. 5, 6-7) Pragnieniem Boga, wyrażonym przez Ewangelię, jest wolność człowieka, swoboda w działaniu, płynąca z serca wierność i oddanie, takie jakie możemy oglądać w życiu Rut (Księga Rut). Paweł ostro sprzeciwia się tym, którzy próbują do Ewangelii wolności wmieszać nauki o przepisach i nakazach: "Wpływ ten nie pochodzi od Tego, który was powołuje. Trochę kwasu ma moc zakwasić całe ciasto. Mam co do was przekonanie w Panu, że innego zdania niż ja nie będziecie. A na tym, który sieje między wami zamęt, zaciąży wyrok potępienia, kimkolwiek by on był. Co do mnie zaś, bracia, jeśli nadal głoszę obrzezanie, to dlaczego w dalszym ciągu jestem prześladowany? Przecież wtedy ustałoby zgorszenie krzyża. Bodajby się do końca okaleczyli ci, którzy was podburzają. Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego." (Gal. 5, 8-14) Ci którzy szukają możliwości wytknięcia błędów, z powyższego fragmentu wyłuskają tylko jeden nakaz: nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału. Lecz Paweł pisze to tylko w celu zachęcenia do lepszej drogi: wzajemnej miłości. Podkreśla przed tym, że "powołani zostaliśmy do wolności". Powołanie oznacza realizację Bożej woli! Więc wolą Boga jest nasza wolność! Niesamowite! Nie więzy, ciężary, ciągłe obwinianie, szukanie błędów, lecz wspaniała, błogosławiona wolność. Tylko wolny człowiek może mieć radość, pokój i niewymuszoną miłość. Tutaj następuje wyraźna różnica pomiędzy ludźmi. Kto chce się brudzić, wróci do grzechu, lecz kto naprawdę kocha Boga, będzie pragnął być czystym, Obj. 22, 11"Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci."   

Czy głosząc wolność i wiarę unieważniamy prawo? Wręcz przeciwnie, 
PRAWO MOJŻESZOWE UTWIERDZAMY

Rzym 3, 31
 
"Czy więc przez wiarę obalamy Prawo? żadną miarą! Tylko Prawo właściwie ustawiamy." Przestrzeganie Prawa Bożego, jest pragnieniem przemienionego przez Ducha Świętego serca. Nie zmienia to faktu, że każdy będzie sądzony na podstawie tego prawa, i ci którzy uwierzyli, i ci którzy nie uwierzyli. Jednak fanatycy religijni widzą możliwość nałożenia na wierzących więzów, wykorzystując dla własnych celów Prawo Boże. Źli, zdradliwi pasterze, wykorzystują swoją pozycję i czerpią korzyść dla siebie, łechcą swoja pychę, manipulując dowolnie, dla swych potrzeb Prawem Bożym, co pozwala im w nikczemny sposób panować nad ludźmi. Nie to jest celem Boga, który dał doskonałe prawo poprzez Mojżesza. Tutaj zamieszczam link do miejsca gdzie dzielę się tym, jak rozumiem prawo, grzech, usprawiedliwienie i sąd. 

niedziela, 10 lutego 2013


SĄD BOŻY




Mówiąc to, miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa, ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego.”
1 Kor. 4, 6

Kim jest Bóg? Jakim On, sam siebie objawia w Piśmie Świętym? Co przepełnia Boga?

środa, 26 grudnia 2012

Uwolnienie




Ewangelia Marka 5, 1-20

Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.
Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie! Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka. I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało.
Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.”

  Po co Bóg stworzył ludzi? Istoty słabe i kruche. Wystarczy odmówić im miłości, żeby pogrążyć je w otchłani rozpaczy, zła, nieszczęścia. Silnymi można nazwać tych, którzy wobec potwornego zła trwają w miłości. W przeciwnym razie porywają ich żywioły tego świata i niszczą.
Jaki cel miał Bóg stwarzając w zimnej, nieskończonej próżni samotną planetę, której gospodarzem uczynił ludek uzbrojony tylko w dwa atuty ustalone przed rozdaniem – umysł i serce, gdzie człowiek, lub Bóg umieszcza arsenały zdolne budować i niszczyć?
Nie jesteśmy w stanie zgłębić myśli Boga i Jego zamiarów. 
Dlaczego Bóg stworzył plan, którego głównym bohaterem jest słaby człowiek?
Wszechmocny działa według własnej mądrości i wiedzy. On nie wtajemnicza nas we wszystko, jedynie w prawdy dla nas istotne. Wprowadzając człowieka w dzieje uczynił coś doniosłego na skalę wszechświata, wstrząsnął potęgami niebieskimi! Uczynił ludzi na swoje podobieństwo! Istoty wątłe – nie byli to potężni cherubowie, aniołowie, duchowe moce sięgające swoją potęgą gwiazd! Z gliny Bóg uczynił słabą tkankę, aby zniszczyć raz na zawsze zło w całym wszechświecie, wyrugować ciemność! Właśnie w tej słabości człowieka miała tkwić największa jego moc, przed którą drżał świat ciemności. To ta głęboka potrzeba miłości, samej istoty Boga miała doprowadzić do zwycięstwa. Żadne stworzenie nie zostało uczynione na obraz Boga z wyjątkiem człowieka! Już sam ten jeden fakt jest niesłychany. 
Bóg, utożsamiając się do tego stopnia z istotą ludzką, zniewolił siebie samego przez więzy miłości z człowiekiem! Cała istota zła musiała stanąć w opozycji. Zwierzchności duchowego świata ciemności zostały zmuszone do walki z ludzkością. Bóg, stając po stronie człowieka, przyjął też na siebie wszystkie konsekwencje wojny, która musiała nieuchronnie nastąpić – cierpienie, poniżenie, odrzucenie. Bez względu na to, On sam był od początku gwarantem przyszłego zwycięstwa!
Triumf miał nastąpić przez więź człowieka z Bogiem – Bóg w człowieku, człowiek w Bogu! Nie ma innego słowa do określenia tego Bożego daru – jest to miłość.
Wojna jest totalna, bo ostateczna. Zło ma być doszczętnie usunięte! Takie jest zwieńczenie planu Boga.
Człowiek jest więc niebezpieczny, gdyż Bóg związał się z nim na śmierć i życie. Wobec takiego ogromu miłości można wystąpić tylko z ogromem nienawiści. Jak rozerwać tę więź między Stwórcą i stworzeniem? Boga można wyszydzić, jednak nie da się zmusić do zmiany stanowiska. Trzeba więc uderzyć w człowieka! W jego najsilniejsze atuty – umysł i serce.
   Medycyna, psychologia, psychiatria, resocjalizacja, wszelkie wysiłki ludzkie dążące do naprawienia zniszczonej osoby ludzkiej są ograniczone, bezsilne wobec zniewoleń duszy. Człowieka oderwanego od źródła życia, od Boga przez legiony zła, legiony demonów nie można poprawić, wygładzić, usystematyzować, zrównoważyć, otynkować. Jego dusza jest rozszarpywana przez tabuny zła.
Jezus Chrystus wbrew konwenansom, przyjętym kryteriom uderza w sam rdzeń problemu.

Dz. 10, 37-38
Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.”

Człowiek uwolniony od złych duchów odzyskał zmysły spętane przez ich obecność.

Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach.”

Chrystus nie zatrzymywał go przy sobie celem resocjalizacji:

Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.”

To pokaz mocy Boga, jego miłości do człowieka, która ostatecznie usunie zło ze świata.

1 Kor. 15, 22-26
I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć.”

Czeka nas coś więcej niż kilkadziesiąt lat spędzonych w kilku miejscach na tej ziemi. Do nadchodzącego świata Bóg wyjdzie z tymi, którzy zwiążą z Nim swoje życie.


1 Kor. 2, 9
lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.”

Psalm 25

Dawidowy.
Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę,
mój Boże, Tobie ufam:
niech nie doznam zawodu!
Niech moi wrogowie nie triumfują nade mną!
Nikt bowiem, kto Tobie ufa, nie doznaje wstydu;
doznają wstydu ci, którzy łamią wiarę dla marności.
Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek!
Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj,
bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca,
i w Tobie mam zawsze nadzieję.
Wspomnij na miłosierdzie Twe, Panie, na łaski Twoje, co trwają od wieków.
Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin
ale o mnie pamiętaj w Twojej łaskawości ze względu na dobroć Twą, Panie!
Pan jest dobry i prawy: dlatego wskazuje drogę grzesznikom;
rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich uczy swej drogi.
Wszystkie ścieżki Pana - to łaskawość i wierność dla tych, co strzegą przymierza i Jego przykazań.
Przez wzgląd na Twoje imię, Panie, odpuść mój grzech, a jest on wielki.
Kim jest człowiek, co się boi Pana? Takiemu On wskazuje, jaką drogę wybrać.
Będzie on przebywał wśród szczęścia, a jego potomstwo posiądzie ziemię.
Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją, i powierza im swoje przymierze.
Oczy me zawsze zwrócone na Pana, gdyż On sam wydobywa nogi moje z sidła.
Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, bo jestem samotny i nieszczęśliwy.
Oddal uciski mojego serca, wyrwij mnie z moich udręczeń!
Spójrz na udrękę moją i na boleść i odpuść mi wszystkie grzechy!
Spójrz na mych nieprzyjaciół: jest ich wielu i gwałtownie mnie nienawidzą.
Strzeż mojej duszy i wybaw mnie, bym się nie zawiódł, gdy się uciekam do Ciebie.
Niechaj mnie chronią niewinność i prawość, bo w Tobie, Panie, pokładam nadzieję.
Boże, wybaw Izraela ze wszystkich jego ucisków!

czwartek, 1 listopada 2012


Koniec świata. 
Zaciemnienie prawdy.


   Jestem przekonany, że szum medialny, który powstaje wokół domniemanego nadejścia końca świata, przyćmiewa istotne fakty i proroctwa zawarte w Biblii. Zlepek słów „koniec świata” staje się tematem ironicznych komentarzy, płytkiego myślenia wykreowanego przez filmy z Hollywood.

piątek, 12 października 2012

Sługa


Ewangelia Jana 13 12-17
    Gdy więc umył nogi ich i przywdział szaty swoje, i znów usiadł, rzekł do nich: Czy wiecie, co wam uczyniłem? (13) Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem, i słusznie mówicie, bo jestem nim. (14) Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi. (15) Albowiem dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem. (16) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy nad pana swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał. (17) Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie.



    Mycie nóg odbywało się z pozycji sługi niewolnika, w tradycji wschodniej łączyło się z okazaniem szacunku wobec gościa. W starożytnym świecie hierarchia społeczna odgrywała bardzo dużą rolę, dlatego gospodarz zlecał to zadanie swoim dzieciom, żonom albo służbie. Osobiście zajmował się obmywaniem stóp przybysza tylko wtedy, gdy chciał swojemu gościowi okazać najwyższy szacunek i oddanie. Podobnie było w Rzymie – podawanie wody i mycie nóg gościom zarezerwowane było dla niewolników. Właśnie dlatego taką „rewolucję” wywołało obmywanie stóp swoim apostołom przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. W ten sposób Jezus chciał podkreślić, że ludzie, którzy chcą być jego naśladowcami, powinni cechować się takimi wartości jak pokora i chęć służenia bliźnim, bez względu na ich status materialny i społeczny.

Jezus uniża się tak mocno, aby zapewnić o swojej bezwarunkowej miłości.
Dotyka tego co najmniej godne, co brudne, obejmuje nasze nogi i oczyszcza.
Nikt nie może wątpić, że Jezus go kocha.

Ewangelia Jana 13, 34-35
Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. (35) Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.

Będę cię kochać i szanować jeśli ty będziesz mnie kochać i szanować – nie tego uczy Chrystus
Daje przykład miłości nieodwzajemnionej.

Warunkowa miłość to nie miłość! Przykładem jest wiele rozwodów, konfliktów, procesów.
Jednak jeśli ktoś mówi, że kocha musi udowodnić to spełniając najbardziej rygorystyczne warunki!
Paradoks? Tylko pozorny.
Kocha łamiąc swój egoizm, nawet jeśli naraża się na brak wzajemności. Oto najtrudniejszy warunek.

Naśladowcę Chrystusa cechuje to, że zaczyna od siebie, sprawdza siebie i kocha drugiego nawet bez wzajemności.

    Jedną z najbardziej subtelnych, a zarazem bolesnych form poniżenia w kościele jest ignorancja. Celowe, świadome nie zauważanie drugiego, lekceważenie innych.
Jak wielu ludzi czuje się poniżonych przez takie traktowanie?
Jak często zdarza się wśród ludzi ta koślawa, małostkowa postawa szukająca u innych słabych punktów, obgadywania i plotkowania?

Rzym.12,10
    „Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku” 
    Wyprzedzać, zanim brat czy siostra się zdecydują, ja podam pierwszy serdeczną dłoń. To nie jest skierowane do innych, ale do mnie! Powiedz to do siebie!
Co jest powodem, że ignoruję drugiego człowieka? Nie podoba mi się? Jest odpychający? Nie lubię go? Mam do niego złość? Jezus daje przykład: umyj mu nogi!

Jak bardzo nas kocha Bóg? Nie gardzi nami, wręcz przeciwnie, zbliża się do nas, aby umyć nam nogi! Jak bardzo możemy być pewni bezwarunkowej miłości, nieskończonej, nieustającej!

Ciągle na nowo Bóg odnawia każdego dnia, swoje nieskończone miłosierdzie nad tobą i nade mnę.

Treny 3, 21-26

 "To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja, niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja. Pan jest moim działem, mówi dusza moja, dlatego w nim mam nadzieję. Dobry jest Pan dla tego, kto mu ufa, dla duszy, która go szuka. Dobrze jest czekać w milczeniu na zbawienie Pana."


   Jak to możliwe, że krzyżowcy powoływali się na Biblię, aby zabijać ludzi w Jerozolimie? Zadawać nieopisane cierpienie Żydom w Europie?
Jak to możliwe, że Apartheid dla uzasadnienia swego bestialskiego reżimu, poniżającego godność człowieka, odwoływał się do Biblii?
Jak bardzo serce ludzkie może samo siebie oszukiwać, a nawet utwierdzać w złym, popierając to Biblią? Popierając to prawowierną nauką! Największe nieszczęścia są powodowane przez zacietrzewionych obrońców "jedynie słusznych" idei! Nie ma nic bardziej zepsutego niż serce człowieka!

Ofiary Apartheidu

Jeremiasz 17, 5-10

  "To mówi Pan: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne - któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.



Jezus daje przykład, którego nie chcieli naśladować bestie średniowiecza, Apartheidu. Podobnie postępują wszyscy ludzie, którzy czują się lepsi od innych. 

Sługa nie jest większy od Pana swego, a Pan umywa nogi każdemu, nawet Judaszowi! 


sobota, 6 października 2012


Pamiątka śmierci Pana Jezusa Chrystusa – Pascha





    Gdy nadszedł czas przed męczeńską śmiercią Jezusa Chrystusa, nasz Pan, zajmując miejsce z uczniami przy stole, powiedział do nich: Gorąco pragnąłem spożyć tę wieczerzę paschalną z wami przed moją męką. Po wieczerzy, podając kielich by rozdzielili między sobą mówił im: Ten kielich, to nowe przymierze we krwi mojej, która się za was wylewa.

Ta droga, najdroższa krew wylała się z ran zadanych Temu, który przyszedł tylko po to, aby okazać nam swoją miłość.

   Jeśli człowiek, który zrozumiał jak wiele zawdzięcza Bogu w tej śmierci, który doznał łaski przyjęcia tego niepojętego przebaczenia rozciągniętego na całą ludzkość, a darowanego tylko tym, którzy tego zapragną, jeśli więc ktoś przyszedłszy złamany pod ten krzyż, został powalony tą miłością ponad rozum ludzki, niech też uczci słowa Mesjasza i niech czyni tą pamiątkę i wspomina w niej dzień Jego śmierci. Niech z chleba tego je i z kielicha tego pije.

Co może nas powstrzymać przed tym, aby nie być uczestnikami wieczerzy Pańskiej? Nasz grzech? Czy Bóg nie pragnie, abyśmy go wyznali i przystąpili do dzielenia się chlebem, obrazującym święte ciało Mesjasza Jezusa, a więc wspólnotę wierzących?



Albowiem jak ciało jest jedno, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele, tworzą jedno ciało, tak i Chrystus; bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało - czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem.”
1 Kor. 12, 12-13

Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba.”
1 Kor. 10, 16-17

Co zatem może nas powstrzymywać przed przystąpieniem do Pamiątki Wieczerzy Pańskiej, jeśli mamy świadomość odkupienia? Żaden grzech nie może być tutaj przeszkodą, gdy serce jest złamane i duch pokutujący! Czy brak wspólnoty z innymi? To właśnie wspólnota jednego chleba uświadamia nam, że potrzebujemy siebie nawzajem, po to przecież się zgromadzamy!

Czy nie przystępowanie do Wieczerzy Pańskiej jest niewłaściwe jeśli mamy właściwą postawę serca? Myślę, że tak, a przekonuje mnie o tym miejsce w IV Księdze Mojżeszowej, Księdze Liczb odnoszące się do Paschy – IV Mojż. 9, 1-14:

I przemówił Pan do Mojżesza na pustyni Synaj w drugim roku po ich wyjściu z ziemi egipskiej, w pierwszym miesiącu, tymi słowy: Niech synowie izraelscy obchodzą Paschę w oznaczonym czasie. Będziecie ją obchodzili w oznaczonym czasie czternastego dnia tego miesiąca pod wieczór. Zgodnie ze wszystkimi przepisami i wszystkimi prawami obchodzić ją będziecie. Mojżesz powiedział więc synom izraelskim, aby obchodzili Paschę. I obchodzili Paschę w pierwszym miesiącu, czternastego dnia tego miesiąca, pod wieczór, na pustyni Synaj. Synowie izraelscy uczynili wszystko tak, jak Pan rozkazał Mojżeszowi. Znaleźli się jednak mężowie, którzy stali się nieczystymi przez zetknięcie ze zwłokami ludzkimi i nie mogli w tym dniu obchodzić Paschy. Przystąpili oni tego samego dnia do Mojżesza i do Aarona. Mężowie ci rzekli do niego: Staliśmy się nieczystymi przez zetknięcie ze zwłokami ludzkimi; dlaczego mamy być upośledzeni wśród synów izraelskich, nie mogąc złożyć Panu daru ofiarnego w oznaczonym czasie? Wtedy rzekł do nich Mojżesz: Zaczekajcie, a posłucham, co Pan wam rozkaże. I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy: Powiedz synom izraelskim tak: Każdy wśród was lub z waszych potomków, który stanie się nieczysty przez zetknięcie się ze zwłokami albo będzie w dalekiej podróży, powinien jednak obchodzić Paschę dla Pana, będą ją obchodzić w drugim miesiącu, czternastego dnia, pod wieczór; będą ją spożywać z przaśnikami i gorzkimi ziołami. Nie zostawią z niej nic do rana, a kości z niej nie połamią. Obchodzić ją będą według wszystkich przepisów dotyczących Paschy. Lecz kto był czysty i nie był w podróży, a zaniecha Paschy, zostanie wytracony ze swego ludu, gdyż nie złożył Panu daru ofiarnego w oznaczonym czasie; człowiek ten poniesie karę za swój grzech. A jeżeli zamieszka u was obcy przybysz i chce obchodzić Paschę dla Pana, to niech uczyni to według przepisów i praw dotyczących Paschy; jednakowy jest przepis dla was, zarówno dla obcego przybysza jak dla tubylca.”

Powyższy fragment Słowa Bożego jest jednoznaczny: Bóg nakazał bezwzględne święcenie Paschy. Nawet w stanie zaciągniętej właśnie nieczystości! Kto nie przystąpił do Paschy był wykluczany z Izraela. 


Mesjasz Jezus jest ofiarowanym barankiem, a więc wypełnieniem symboli Paschy (Pesach - przejście, obejście). Krew baranka paschalnego zapewniała życie, jej brak śmierć. Od czasów zburzenia świątyni w Jerozolimie Żydzi nie jadają baranka paschalnego, tak samo jak od zburzenia świątyni usunięto miejsce najświętsze i ołtarz ofiarny. Chrystus Jezus jest w całości wypełnieniem Paschy i wszedł do miejsca najświętszego w niebie z własną krwią, a nam powiedział: czyńcie to na pamiątkę moją!

Najważniejsza jest właściwa postawa serca!

Bardzo często ludzie wierzący narzucają sobie powstrzymywanie od uczestniczenia w Wieczerzy Pańskiej sądząc, że nie są tego godni. Powołują się przy tym na pismo zapisane w 1 Koryntian 11, 26-34. Czy słusznie?

"Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie. Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. A tak, bracia moi, gdy się schodzicie, aby jeść, czekajcie jedni na drugich. Jeśli kto głodny, niech je w domu, abyście się na sąd nie schodzili. A zarządzenie co do pozostałych spraw wydam, gdy przyjdę." 

Spróbujmy zbadać ten tekst. Paweł ostrzega w pierwszych słowach ludzi, którzy jedli z tego chleba (ważne! - z tego chleba, symbolizującego ciało Chrystusa) niegodnie. Będą oni "winni ciała i krwi Pana" czyli nijako będą współwinowajcami tych, którzy ukrzyżowali Chrystusa. Do czego nawiązuje Paweł w tym zdaniu? Spójrzmy na 1 Kor. 11, 17-22

  "A dając to zalecenie, nie pochwalam, że się schodzicie nie ku lepszemu, ale ku gorszemu. Słyszę bowiem najpierw, że gdy się jako zbór schodzicie, powstają między wami podziały; i po części temu wierzę. Zresztą, muszą nawet być rozdwojenia między wami, aby wyszło na jaw, którzy wśród was są prawdziwymi chrześcijanami. Wy tedy, gdy się schodzicie w zborze, nie spożywacie w sposób należyty Wieczerzy Pańskiej; każdy bowiem zabiera się niezwłocznie do spożycia własnej wieczerzy i skutek jest taki, że jeden jest głodny a drugi pijany. Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają? Co mam wam powiedzieć? Czy mam was pochwalić? Nie, za to was nie pochwalam."

Powyższa nagana Pawła, dotycząca zgromadzenia wierzących, pociąga za sobą wyjaśnienia uczące właściwego przyjmowania Wieczerzy Pańskiej. Nagana dotyczy trzech rzeczy: wywołanie podziałów, egoizm, gardzenie innymi (Bogiem).

Wieczerza Pańska jest przede wszystkim społecznością z Chrystusem i wierzącymi. Kto zadaje gwałt tej wspólnocie nie jest godny spożywać z tego chleba i pić z tego kielicha. Bo cóż robili Koryntianie? Tworzyli podziały - uważali jednych lepszych od drugich, dążyli do elitaryzmu co wywoływało niezgody i kłótnie. Z tego wynikało biesiadowanie przy obfitym stole "lepszych" jednostek i gardzenie tymi, którzy nic nie mają. Czy znacie ten model postępowania: Przecież jako chrześcijanin jestem twoim bratem, ale poniżam cię moim dumnym dystansem, przepaścią posiadania! Wszystko to rujnuje społeczność w krwi Jezusa Chrystusa, dlatego też Paweł ostro przeciwko temu wystąpił.

Co ma na celu Paweł ostrzegając przed niegodnym spożywaniem Wieczerzy Pańskiej?

Nigdzie nie jest napisane, że człowiek ma się wycofać i nie przystępować do tego chleba i tego kielicha. Pragnieniem Boga jest, aby człowiek wierzący miał z Nim społeczność, dlatego Paweł pisze: Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Celem jest zbadanie swojego serca i ni mnie, ni więcej tylko przystąpienie do Wieczerzy Pańskiej. Wśród zapatrzonych w siebie biesiadników byli tacy, którzy ryczałtem zjadali własne potrawy razem z chlebem, zapijając winem, nie rozróżniając co jest ciałem i krwią Pańską, tak samo jak nie rozróżniali co służy dziełu Pańskiemu - wspólnota wierzących, jedno ciało, jeden Duch, miłość wzajemna i poszanowanie. Jaki był rezultat? Jedni byli pijani winem, drudzy chodzili głodni!

Aż się proszą te słowa, które napisał Paweł: Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi.
Te mocne słowa nie są bezpodstawne, gdy weźmiemy pod uwagę wcześniejsze nagany skierowane do Koryntian. Lecz Paweł nie pisze tego, aby oddalić od spożywania Wieczerzy Pańskiej, lecz wręcz przeciwnie, aby ze złamanym sercem do niej przystąpić i mieć społeczność z Chrystusem i z innymi wierzącymi.

"Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. A tak, bracia moi, gdy się schodzicie, aby jeść, czekajcie jedni na drugich. Jeśli kto głodny, niech je w domu, abyście się na sąd nie schodzili"

To nam tylko uświadamia jak świętym i doniosłym wydarzeniem jest zgromadzenie wierzących i ta wspólnota jednego chleba i krwi Pańskiej.